Witaj na świecie mały człowieczku!

baby-704996_640

 

„HALO! TO JA! JUŻ JESTEM…”

Tak oto mogłyby brzmieć pierwsze słowa naszego nowonarodzonego synka, gdyby tylko umiał mówić. Ale niestety nie powie i tylko możemy sobie pomyśleć, że właśnie to zdanie ma na myśli słysząc jego pierwszy krzyk.  No i stało się. Jest już z nami na świecie mały, przewspaniały cud. Tak, cud, bo inaczej nie umiem tego nazwać. 04. lipca o godzinie 10.49 narodził się mały człowieczek o imieniu Gabriel Michał. Ważył 3170 g i mierzył 51 cm. Z wybraniem imienia był nie lada wyzwanie. Otóż miał być Michał Gabriel i tak też już zaczęliśmy się przyzwyczajać do niego. Zapytaliśmy o zdanie naszego najstarszego syna. A Maciej, gdy to usłyszał rozpłakał się. Długo go wypytywaliśmy, co się stało. W końcu nam powiedział, że w szkole jego najlepszy kolega to Michał i będzie musiał i w szkole i w domu wołać to imię. A w domu inaczej chce mówić do brata. I wspólnie postanowiliśmy, że będzie to Gabriel Michał ;) Myślę, że też bardzo ładnie brzmi.

CUD? PRZYPADEK? WPADKA?

Ponoć mówi się, że pierwsze i drugie dziecko jest planowane, następne to wpadki. Czy to się sprawdza? No u nas nie za bardzo. Nie powiem, planowaliśmy trzecie dziecko. Tylko może nie w tym momencie, nie teraz, gdy nasze plany, kariera zaczęły iść w dobrym kierunku. No to w takim razie…

JAK TO SIĘ STAŁO? (HA, HA, HA TU BĘDZIE BEZ SZCZEGÓŁÓW)

A poważnie. Mimo tego, że wszystko wskazywało na to, że zajście w ciążę jest już nierealne, stało się inaczej. Stał się CUD, powstało życie. Ja wierzę, że bez ingerencji Boga nie powstałby człowieczek. A myślę tu o życiu od tzw. fasolki do urodzenia. Niby oczywiste, ale niestety nie dla wszystkich. No ale to temat rzeka, więc nie będę się nad tym teraz rozwodzić. Razem z mym małżonkiem długo trzymaliśmy w tajemnicy fakt trzeciej ciąży. Dlaczego?

A dlatego, że wcześniej były poronienia, odkręcanie i nie bardzo wierzyłam, że będziemy mieć trzecie dziecko. Informacja ta zaskoczyła zarówno mnie jak i mego męża. Oj długo trwało zanim przyszły tatuś (po raz trzeci już) zaakceptował tą wiadomość. Z jednej strony radość, z drugiej strach. Czy da radę? Ja wierzę, że da ;) I jak na razie to się sprawdza. Niewiele osób wiedziało o tym, że niedługo powiększy się nasza rodzinka, choć myślałam, że w mojej rodzinie takie wieści szybko się rozchodzą. A tu niespodzianka, bo niektórzy się dowiedzieli dopiero po narodzinach ;) No ale najbliższa rodzinka wiedziała i najbliżsi przyjaciele. A jak już brzuszek urósł to już wiadomo było. I oczywiście pytania o płeć. Wiadomo było, że chłopiec (na całą bliską rodzinę 11 chłopców, 2 dziewczynki – więc nie mogłoby być inaczej). Z drugiej strony dla mnie lepiej, bo nie muszę wymieniać ubranek na dziewczęce i w przyszłości będą mogli mieć wspólny pokój.

RADOŚĆ, STRACH, SZCZĘŚCIE, NIEPOKÓJ – WALKA Z SAMYM SOBĄ.

Tak właśnie te emocje targały nami przez całą ciążę. Mną z innych powodów, tatusia – z innych, ale jeden cel był najważniejszy – zdrowe dziecko. Ciąża przebiegła ogólnie dobrze i przyszła ta chwila, kiedy miał się narodzić nasz trzeci syn. Trzeci syn – trzecie cesarskie cięcie – trzeci raz obawa, czy na pewno zapłacze po urodzeniu – trzeci raz strach, czy ze mną będzie wszystko dobrze, czy przeżyję. Tak, właśnie tego ostatniego bałam się najbardziej. Czy przeżyję ten trzeci raz, czy nie będzie komplikacji. Napisałam nawet list do męża, co ma zrobić, jeśli miałoby mnie zabraknąć. Wiecie obawy zawsze są, takie myśli zawsze się pojawiają, gdy słyszy się różne szpitalne historie. Na szczęście nie musiałam wręczać tego listu mężowi i na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie. Żadnych komplikacji, trochę bólu i maluch zdrowy w moich ramionach. Większego szczęścia, niż matka trzymająca nowo narodzone dziecko w swych ramionach, nie ma. To najpiękniejsza chwila, którą pamięta się do końca życia.

„CESARKA” – PÓJŚCIE NA ŁATWIZNĘ?

Niektórzy tak uważają. No ja nie miałam innego wyjścia, chociaż uważam, że poród siłami natury jest najlepszy. Bardzo chciałam rodzić naturalnie, ale nie dane mi było tego doświadczyć. Po pierwsze dwa cięcia były za mną, a po drugie niestety Gabryś się nie odwrócił i nadal sobie spokojnie siedział w miednicy. Tak więc trzecia cesarka była konieczna. Po 8 godzinach wstałam, ledwo co, ale się udało. Gabrysia miałam już od razu po zszyciu, więc cały czas był ze mną. Dwa dni minęły, baaardzo wolno i już mogliśmy jechać do domu. Wreszcie.

A PO DWÓCH TYGODNIACH…

Dziś, 22.07, Gabryś kończy 2,5 tygodnia. Jest już troszkę większy. Zaczyna patrzeć sobie na świat. Obserwuje, co się dookoła niego dzieje i zasypia. No i coraz częściej woła jeść. Nieprzespane noce są, bo budzi się co 2-2,5 godziny. W ciągu dnia potrafi przespać 4h, a w nocy… No cóż, mam nadzieję, że to się w końcu unormuje ;) Ciekawe o czym śni…

ZAPOMNIAŁABYM, A BRACIA?

Pisałam cały czas o porodzie i zapomniałabym wspomnieć o dwóch wspaniałych braciach Gabrysia: 10-letniego Maćka i 3-letniego Jasia. Starszy – Maciej bardzo się ucieszył, że ma już młodszego brata na świecie i w domu. Zagląda do niego, rozmawia z nim, całuje i przytula. Pomaga. Jeśli o coś go poproszę, to zrobi to. Naprawdę jako starszy brat jest super. Z młodszym – Jasiem miałam trochę problem. Jeśli chodzi o zaakceptowanie Gabrysia to nie mam zastrzeżeń. Chociaż obawiałam się, że będzie ciężko. W czasie ciąży dużo mu tłumaczyłam, że dzidziuś jest w brzuszku, razem składaliśmy ubranka, pomagał mi przy praniu, przy różnych rzeczach związanych z narodzeniem dziecka, ale wiecie na żywo zobaczyć braciszka to już inna historia. Ale nie było z tym żadnych kłopotów. Chciał koniecznie go przytulać, całować, sprawdzał, czy oczy, nos, ręce i nogi ma takie same jak on sam. Problem natomiast był w relacjach ze mną. Gdy wróciłam do domu, przez dwa dni, nie chciał się do mnie przytulić, nie chciał buziaka dać, czy nawet bawić się ze mną. Myślę, że się obraził, że go zostawiłam na kilka dni (a był przywiązany bardzo do mnie, wszystko robiliśmy razem). Podobno codziennie płakał, że mnie nie ma. No ale teraz pomału wracamy do stanu przed urodzeniem. Przytulamy i bawimy się. W końcu mogę go wziąć na ręce. Każde dziecko przeżywa inaczej pojawienie się braciszka. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

 

Każdy poród jest inny, czy to siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. I tu i tu jest ból. Ale widok zdrowego, szczęśliwego noworodka wynagradza wszystko. Gdy zobaczyłam moje dzieciątko, to nie mogłam powstrzymać się od łez. I mimo, że to mój trzeci syn, emocje są ogromne i wszystko przeżywa się jak przy pierwszym dziecku. Teraz pomału rośnie nam szkrab, blizna się też pomału goi, o bólu pomału zapominam. Wracamy do rzeczywistości, żyjemy tak jak wcześniej, tylko że mamy jednego człowieczka więcej do kochania i całowania.

Jedna myśl nt. „Witaj na świecie mały człowieczku!

  1. życzę szczęścia :) nie zgadzam się że tylko dwójka dzieci musi być planowana, niektorzy po prostu chcą mieć dużą rodzinę i się o to starają :) najważniejsze to dobrze wszystko zaplanować i przygotować dom na przyjęcie maluszka :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>