Wyprawka maluszka

booties-2047596_640

Przyszłe mamusie, zwłaszcza te, którą zostaną nimi po raz pierwszy, zastanawiają się nad wyprawką dla dziecka. Powiem szczerze, że nie jest to łatwe zadanie. Mimo, że robię to po raz trzeci też się zastanawiałam jak zapakować torbę szpitalną, co kupić maluchowi do domu, co jeszcze trzeba zrobić, żeby zdążyć przed porodem. Stworzyłam listę. Może komuś się przyda.

Wyprawka maluszka w domu:

  • Ubranka – rzecz chyba najważniejsza. Najlepiej, gdy jest możliwość wzięcia ubranek od koleżanki czy rodziny, bo dzieci bardzo szybko rosną. Pamiętam, że niektóre ubranka założyłam tylko raz synkowi, bo miał ich tyle, że ledwo mieściły się w szafie. Ale te które trzeba mieć to: Czytaj dalej

Los a nasze plany…

Plany, planami a czasem los lubi płatać nam figle i wszystkie myśli i cała przyszłość legnie w gruzach. Długo nie pisałam, długo się zastanawiam, co będzie dalej. Miałam dużo planów. Najmłodszy nasz poszedł do przedszkola, a ja miałam iść do pracy. Zaczęłam studia, jak wcześniej już o tym wspominałam i zamierzałam je ukończyć. Ale los lub może „Ktoś” chciał inaczej. I tak się zdarzyło, że zostaniemy rodzicami po raz trzeci. I to już niedługo, bo za dwa miesiące.

Musiałam zrezygnować ze studiów ze względu na złe samopoczucie. Niestety ta ciąża jest inna niż wszystkie, przechodzę ją gorzej niż pozostałe, ale wiem że niedługo ten stan się zakończy i będziemy mieć trzeciego synka.

Na początku byliśmy załamani, ale los zesłał nam dzieciątko i jesteśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie. Dla nas jest to wielkie błogosławieństwo, zwłaszcza, że trzy razy poroniłam i nasze aniołki są teraz w lepszym świecie.

Los płata nam figle i nic nigdy nie jest pewne do końca, ale czasem dostajemy coś w zamian, coś wspanialszego i pełne miłości.

 

Zamyślona Mama wraca do szkoły

child-1529218_1920Zamyślona Mama wraca do szkoły. ;) Ku zdziwieniu wielu znajomych, tak to prawda wróciłam na studia. A dlaczego by nie? Jeszcze taka stara nie jestem, a przynajmniej nie wyglądam i nie czuje się na taką. Poza tym stwierdziłam, że marzenia można spełniać w każdym wieku. Wiadomo rodzina jest ważna i to ona stoi u mnie na pierwszym miejscu, ale trzeba też pomyśleć o sobie. Niektórzy może powiedzą: „ale z Ciebie samolubna matka”. Czytaj dalej

GDAŃSK – WEEKEND TYLKO WE DWOJE ;)

glasses-213156_640

Dawno, dawno temu…

Pewnego,  słonecznego popołudnia, w małym miasteczku, pewien pan i pewna pani złożyli przed Bogiem i przed sobą przysięgę. A potem były tańce i hulańce. Tak, tak… 10 lat temu nastąpiła piękna uroczystość , a mianowicie wzięliśmy ślub. Aby uczcić naszą rocznicę, zostawiliśmy dzieci pod opieką cioci i babci i wyjechaliśmy na romantyczny weekend tylko we dwoje ;) Pewnie niektórzy pomyślą, że jesteśmy wyrodnymi rodzicami, ale myślę, że czasem trzeba coś dla związku zrobić, żeby było jeszcze lepiej. Ten post nie będzie o nas, ale o naszej podróży i miejscach, które warto odwiedzić będąc w Gdańsku.

Uwaga! Lecimy…

IMAG0515

Jednym z prezentów dla mojego męża był przelot samolotem z Warszawy do Gdańska, więc podróż została zaplanowana już pół roku wcześniej. Nigdy nie lecieliśmy, więc zarówno on i ja byliśmy bardzo podekscytowani tym wyjazdem. Czytaj dalej

Wakacyjny wyjazd z rodzinką pod namiot i nie tylko…

summer-814679_640

Wakacje, ach te wakacje! Wszyscy czekają na nie z upragnieniem, a w szczególności dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Już prawie koniec lipca i pierwsza część wakacji za nami. Jedni już wracają z urlopów, inni dopiero będą wyjeżdżać, tak jak my. Stanie się to już za parę dni i w tym roku planujemy odpoczynek nad morzem pod namiotem. Niezła frajda, ale… Wyjazd wakacyjny z dziećmi wymaga dobrej organizacji i zabrania mnóstwa rzeczy, a pobyt pod namiot to nie lada wyczyn. Trzeba naprawdę wszystko sobie dobrze przemyśleć w jakie miejsce pojechać z dziećmi, co ze sobą zabrać, jakie atrakcje zorganizować, by dzieciakom się nie nudziło. Wiem, jakie to może być czasem trudne, dlatego poniżej znajdziecie parę wskazówek jak to zrobić. Może komuś się przyda przy wyjeździe, nie tylko pod namiot ;) Czytaj dalej

Dowiadując się o ciąży…

Bardzo, bardzo długo się zastanawiałam, nad tym, czy napisać post na ten temat. Czy prowadzenie bloga polega na opisywaniu tylko szczęśliwych i pozytywnych zdarzeń? Czy tylko te wydarzenia ma prawo poznać cały świat?  A co, jeśli przytrafia nam się tragedia? Czy wtedy warto coś napisać, podzielić się z tym z innymi osobami? A może dzięki nim właśnie sprawimy, że ktoś odzyska nadzieję i wiarę w to, że jednak nie wszystko stracone. Tak właśnie jest w moim przypadku, choć nie pierwszy raz mi się to zdarzyło, to może trzeba zapomnieć i iść dalej. Ale nie. Tego nie da się zapomnieć, zawsze gdzieś w sercu będzie ta myśl o nim, o niej, o dziecku. Czytaj dalej

Gry planszowe

Jakiś czas temu oglądałam program publicystyczny, który dotyczył gier planszowych.
I właśnie on zainspirował mnie do napisania tego wpisu na ten temat. W dzisiejszych czasach, czasach gier komputerowych i najwyższej technologii, wydawałoby się, że coś takiego jak gry planszowe nie istnieją. Pamiętam, gdy byłam małą dziewczynką grywałyśmy z moją mamą różnego rodzaju gry. Było to domino, chińczyk, grzybobranie czy lotto (inaczej bingo). Już nie mówiąc o sławnej gry w inteligencję, którą do tej pory chyba wszyscy grają, czy gra w statki. Ale wróćmy do „planszówek”. Myślę, że te które wymieniłam, to osoby z mojego pokolenia dobrze je znają. To są stare gry, w które grali także nasi dziadkowie, ale niektóre z nich przetrwały do dziś. Mój najstarszy synek – 8-latek uwielbia grać w chińczyka. To jest o tyle fajna gra, gdyż można ustalać sobie własne zasady, np. nie przeskakujemy przez przeciwników; wychodzi się, gdy na kostce będzie jedynka lub szóstka itd. I na tym polega orginalność tego typu gier, że między sobą można ustalić reguły gry i zmieniać je zaczynając od początku. Współczesne gry są też godne polecenia, a ponieważ moje starsze dziecko zaczyna się nimi interesować to przedstawię Wam listę gier, w które warto grać, które my przetestowaliśmy i według mnie są godne polecenia ;) Czytaj dalej

O radości śpiewania w chórze

singing-304617_640

Dzisiejszy wpis nie będzie do końca mój. O tym jak to jest śpiewać w chórze i czemu to robimy opowie moja współautorka tekstów muzycznych:

„Od zawsze bardzo interesuje mnie chór. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż w czterech odmianach głosu (sopran, alt, tenor, bas) znajdują się wszystkie możliwe akordy, bez potrzebnego akompaniamentu. Według mnie o wiele bardziej wciągające jest robienie muzyki w grupie niż samemu. Od kilku lat słucham muzyki a’capella, gdzie 4-5 osób śpiewa (w tym jeden beatboxer). Przykładowe zespoły to Pentatonix lub Invivas. W Polsce Audiofeels. Jest w tym coś niezwykłego i niesamowitego. U mnie wszystko zaczęło się najpierw od scholki dziecięcej, później był zespół młodzieżowy. Pierwszym chórem z prawdziwego zdarzenia był chór w szkole muzycznej I stopnia w Warszawie i następny II stopnia w Sochaczewie. Obecnie śpiewam w chórze Ecclesia Cantans. Czytaj dalej

Śpiewam… i dobrze mi z tym!

music-408994_640
Trochę będzie o mnie. ;)

Muzyką, a dokładnie śpiewem zajęłam się dość późno, bo dopiero w wieku 19 lat. Ale od dzieciństwa coś mnie ciągnęło w tym kierunku. Zaczęło się od lekcji muzyki w szkole podstawowej, gdzie poznałam podstawy muzyczne, w tym zapis nutowy, granie na pierwszych instrumentach. Potem sama próbowałam tworzyć na pianinie, bo lekcje były trochę za drogie. I tak nauczyłam się czytać nuty i kombinować z dźwiękami. Śpiewałam od zawsze, ale tylko w domu, bo stres i trema mnie paraliżowały. Tak z biegiem lat marzyłam i śpiewałam w ukryciu, aż nagle pojawił się pewien ksiądz, który uczył mnie religii w szkole średniej. Opowiedział mi o naszym chórze parafialnym, który słyszałam nieraz na mszach i byłam pewna, że ja nie śpiewam tak dobrze jak oni i będzie masakra. Ów ksiądz zaprowadził mnie na plebanię, gdzie poznałam przecudownego dyrygenta owego chóru i jednocześnie organistę naszej parafii. Po miłej rozmowie z nim przyszłam na próbę, i tak już śpiewam 13 lat. Dużo prawda? Ale chór nie jest moim jedynym miejscem, gdzie próbuję swoich sił wokalnych. Niewiele osób z mojego grona wie, że do trzech lat uczę się śpiewu zupełnie innego niż chóralny. Jest to śpiew rozrywkowy. I powiem szczerze, że jest to bardzo ciężka praca. A dlaczego? Ponieważ przez tyle lat mój głos był ustawiany pod chór, a teraz muszę się przestawiać na zupełnie inny wokal. Kilka razy już słyszałam, że jak ktoś śpiewa rozrywkowo, to nie może śpiewać klasycznie. I rzeczywiście śpiewając tu i tu miałam pewne problemy z głosem. Ale teraz już jest coraz lepiej. A dlaczego cenię śpiew w chórze? O tym będzie już wkrótce, w następnym poście ;)

O muzyce

Muzyka jest dookoła nas. Pierwszy raz mamy z nią do czynienia już od poczęcia w łonie matki. Słyszymy pierwsze dźwięki, melodie, głos mamy. W późniejszym okresie są to pierwsze piosenki, odgłosy natury, jak śpiew ptaków, szum morza, liście na tle wiatru. To wszystko, co słyszymy ma oddźwięk w muzyce. Mówią, że muzyka łączy pokolenia, dzięki niej relaksujemy się i odpoczywamy.

Ale właściwie co to jest muzyka i skąd się wzięła?
Muzyka z języka łacińskiego to musica, z greckiego – moisichos, moisa. To jedna ze sztuk pięknych charakteryzująca się tym, że jej materiałem są dźwięki wydobywane przez głos ludzki lub instrumenty muzyczne. Za wynalazców muzyki uważano bogów, a w wielu wierzeniach głoszono, że dźwięk i światło dały początek światu. Muzyka od zawsze towarzyszyła ludziom przy pracy, zabawie, odpoczynku czy różnego rodzaju obrzędach. Pierwszy skomponowany utwór przypada na wiek IX.

Solo? Duet? Trio?
Sporo osób śpiewa i gra na instrumencie, że tak powiem samotnie jako np. główny prowadzący. Jest to tzw. solista. No ale jak nazwać grupę składających się z dwóch, trzech lub więcej osób. Nie jest tak skomplikowane jak się nam wydaje. Otóż duet to dwie osoby. Tercet to trzy osoby. Te nazwy dotyczą tylko osób śpiewających. Natomiast duo i trio dotyczy instrumentalistów. Już nieraz spotkałam się z określeniem trio na trzy osoby śpiewające. Jest to mylne nazewnictwo. Gdy pojawia się większa ilość osób to przedstawia się to tak: cztery osoby to kwartet, pięć kwintet itd. Natomiast, gdy ilość śpiewaczy lub instrumentalistów jest coraz większa to mówimy o zespole kameralnym bądź chórze.