Zamyślona Mama wraca do szkoły

child-1529218_1920Zamyślona Mama wraca do szkoły. ;) Ku zdziwieniu wielu znajomych, tak to prawda wróciłam na studia. A dlaczego by nie? Jeszcze taka stara nie jestem, a przynajmniej nie wyglądam i nie czuje się na taką. Poza tym stwierdziłam, że marzenia można spełniać w każdym wieku. Wiadomo rodzina jest ważna i to ona stoi u mnie na pierwszym miejscu, ale trzeba też pomyśleć o sobie. Niektórzy może powiedzą: „ale z Ciebie samolubna matka”. Czytaj dalej

GDAŃSK – WEEKEND TYLKO WE DWOJE ;)

glasses-213156_640

Dawno, dawno temu…

Pewnego,  słonecznego popołudnia, w małym miasteczku, pewien pan i pewna pani złożyli przed Bogiem i przed sobą przysięgę. A potem były tańce i hulańce. Tak, tak… 10 lat temu nastąpiła piękna uroczystość , a mianowicie wzięliśmy ślub. Aby uczcić naszą rocznicę, zostawiliśmy dzieci pod opieką cioci i babci i wyjechaliśmy na romantyczny weekend tylko we dwoje ;) Pewnie niektórzy pomyślą, że jesteśmy wyrodnymi rodzicami, ale myślę, że czasem trzeba coś dla związku zrobić, żeby było jeszcze lepiej. Ten post nie będzie o nas, ale o naszej podróży i miejscach, które warto odwiedzić będąc w Gdańsku.

Uwaga! Lecimy…

IMAG0515

Jednym z prezentów dla mojego męża był przelot samolotem z Warszawy do Gdańska, więc podróż została zaplanowana już pół roku wcześniej. Nigdy nie lecieliśmy, więc zarówno on i ja byliśmy bardzo podekscytowani tym wyjazdem. Czytaj dalej

Wakacyjny wyjazd z rodzinką pod namiot i nie tylko…

summer-814679_640

Wakacje, ach te wakacje! Wszyscy czekają na nie z upragnieniem, a w szczególności dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Już prawie koniec lipca i pierwsza część wakacji za nami. Jedni już wracają z urlopów, inni dopiero będą wyjeżdżać, tak jak my. Stanie się to już za parę dni i w tym roku planujemy odpoczynek nad morzem pod namiotem. Niezła frajda, ale… Wyjazd wakacyjny z dziećmi wymaga dobrej organizacji i zabrania mnóstwa rzeczy, a pobyt pod namiot to nie lada wyczyn. Trzeba naprawdę wszystko sobie dobrze przemyśleć w jakie miejsce pojechać z dziećmi, co ze sobą zabrać, jakie atrakcje zorganizować, by dzieciakom się nie nudziło. Wiem, jakie to może być czasem trudne, dlatego poniżej znajdziecie parę wskazówek jak to zrobić. Może komuś się przyda przy wyjeździe, nie tylko pod namiot ;) Czytaj dalej

Dowiadując się o ciąży…

Bardzo, bardzo długo się zastanawiałam, nad tym, czy napisać post na ten temat. Czy prowadzenie bloga polega na opisywaniu tylko szczęśliwych i pozytywnych zdarzeń? Czy tylko te wydarzenia ma prawo poznać cały świat?  A co, jeśli przytrafia nam się tragedia? Czy wtedy warto coś napisać, podzielić się z tym z innymi osobami? A może dzięki nim właśnie sprawimy, że ktoś odzyska nadzieję i wiarę w to, że jednak nie wszystko stracone. Tak właśnie jest w moim przypadku, choć nie pierwszy raz mi się to zdarzyło, to może trzeba zapomnieć i iść dalej. Ale nie. Tego nie da się zapomnieć, zawsze gdzieś w sercu będzie ta myśl o nim, o niej, o dziecku. Czytaj dalej

Gry planszowe

Jakiś czas temu oglądałam program publicystyczny, który dotyczył gier planszowych.
I właśnie on zainspirował mnie do napisania tego wpisu na ten temat. W dzisiejszych czasach, czasach gier komputerowych i najwyższej technologii, wydawałoby się, że coś takiego jak gry planszowe nie istnieją. Pamiętam, gdy byłam małą dziewczynką grywałyśmy z moją mamą różnego rodzaju gry. Było to domino, chińczyk, grzybobranie czy lotto (inaczej bingo). Już nie mówiąc o sławnej gry w inteligencję, którą do tej pory chyba wszyscy grają, czy gra w statki. Ale wróćmy do „planszówek”. Myślę, że te które wymieniłam, to osoby z mojego pokolenia dobrze je znają. To są stare gry, w które grali także nasi dziadkowie, ale niektóre z nich przetrwały do dziś. Mój najstarszy synek – 8-latek uwielbia grać w chińczyka. To jest o tyle fajna gra, gdyż można ustalać sobie własne zasady, np. nie przeskakujemy przez przeciwników; wychodzi się, gdy na kostce będzie jedynka lub szóstka itd. I na tym polega orginalność tego typu gier, że między sobą można ustalić reguły gry i zmieniać je zaczynając od początku. Współczesne gry są też godne polecenia, a ponieważ moje starsze dziecko zaczyna się nimi interesować to przedstawię Wam listę gier, w które warto grać, które my przetestowaliśmy i według mnie są godne polecenia ;) Czytaj dalej

O radości śpiewania w chórze

singing-304617_640

Dzisiejszy wpis nie będzie do końca mój. O tym jak to jest śpiewać w chórze i czemu to robimy opowie moja współautorka tekstów muzycznych:

„Od zawsze bardzo interesuje mnie chór. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż w czterech odmianach głosu (sopran, alt, tenor, bas) znajdują się wszystkie możliwe akordy, bez potrzebnego akompaniamentu. Według mnie o wiele bardziej wciągające jest robienie muzyki w grupie niż samemu. Od kilku lat słucham muzyki a’capella, gdzie 4-5 osób śpiewa (w tym jeden beatboxer). Przykładowe zespoły to Pentatonix lub Invivas. W Polsce Audiofeels. Jest w tym coś niezwykłego i niesamowitego. U mnie wszystko zaczęło się najpierw od scholki dziecięcej, później był zespół młodzieżowy. Pierwszym chórem z prawdziwego zdarzenia był chór w szkole muzycznej I stopnia w Warszawie i następny II stopnia w Sochaczewie. Obecnie śpiewam w chórze Ecclesia Cantans. Czytaj dalej

Śpiewam… i dobrze mi z tym!

music-408994_640
Trochę będzie o mnie. ;)

Muzyką, a dokładnie śpiewem zajęłam się dość późno, bo dopiero w wieku 19 lat. Ale od dzieciństwa coś mnie ciągnęło w tym kierunku. Zaczęło się od lekcji muzyki w szkole podstawowej, gdzie poznałam podstawy muzyczne, w tym zapis nutowy, granie na pierwszych instrumentach. Potem sama próbowałam tworzyć na pianinie, bo lekcje były trochę za drogie. I tak nauczyłam się czytać nuty i kombinować z dźwiękami. Śpiewałam od zawsze, ale tylko w domu, bo stres i trema mnie paraliżowały. Tak z biegiem lat marzyłam i śpiewałam w ukryciu, aż nagle pojawił się pewien ksiądz, który uczył mnie religii w szkole średniej. Opowiedział mi o naszym chórze parafialnym, który słyszałam nieraz na mszach i byłam pewna, że ja nie śpiewam tak dobrze jak oni i będzie masakra. Ów ksiądz zaprowadził mnie na plebanię, gdzie poznałam przecudownego dyrygenta owego chóru i jednocześnie organistę naszej parafii. Po miłej rozmowie z nim przyszłam na próbę, i tak już śpiewam 13 lat. Dużo prawda? Ale chór nie jest moim jedynym miejscem, gdzie próbuję swoich sił wokalnych. Niewiele osób z mojego grona wie, że do trzech lat uczę się śpiewu zupełnie innego niż chóralny. Jest to śpiew rozrywkowy. I powiem szczerze, że jest to bardzo ciężka praca. A dlaczego? Ponieważ przez tyle lat mój głos był ustawiany pod chór, a teraz muszę się przestawiać na zupełnie inny wokal. Kilka razy już słyszałam, że jak ktoś śpiewa rozrywkowo, to nie może śpiewać klasycznie. I rzeczywiście śpiewając tu i tu miałam pewne problemy z głosem. Ale teraz już jest coraz lepiej. A dlaczego cenię śpiew w chórze? O tym będzie już wkrótce, w następnym poście ;)

O muzyce

Muzyka jest dookoła nas. Pierwszy raz mamy z nią do czynienia już od poczęcia w łonie matki. Słyszymy pierwsze dźwięki, melodie, głos mamy. W późniejszym okresie są to pierwsze piosenki, odgłosy natury, jak śpiew ptaków, szum morza, liście na tle wiatru. To wszystko, co słyszymy ma oddźwięk w muzyce. Mówią, że muzyka łączy pokolenia, dzięki niej relaksujemy się i odpoczywamy.

Ale właściwie co to jest muzyka i skąd się wzięła?
Muzyka z języka łacińskiego to musica, z greckiego – moisichos, moisa. To jedna ze sztuk pięknych charakteryzująca się tym, że jej materiałem są dźwięki wydobywane przez głos ludzki lub instrumenty muzyczne. Za wynalazców muzyki uważano bogów, a w wielu wierzeniach głoszono, że dźwięk i światło dały początek światu. Muzyka od zawsze towarzyszyła ludziom przy pracy, zabawie, odpoczynku czy różnego rodzaju obrzędach. Pierwszy skomponowany utwór przypada na wiek IX.

Solo? Duet? Trio?
Sporo osób śpiewa i gra na instrumencie, że tak powiem samotnie jako np. główny prowadzący. Jest to tzw. solista. No ale jak nazwać grupę składających się z dwóch, trzech lub więcej osób. Nie jest tak skomplikowane jak się nam wydaje. Otóż duet to dwie osoby. Tercet to trzy osoby. Te nazwy dotyczą tylko osób śpiewających. Natomiast duo i trio dotyczy instrumentalistów. Już nieraz spotkałam się z określeniem trio na trzy osoby śpiewające. Jest to mylne nazewnictwo. Gdy pojawia się większa ilość osób to przedstawia się to tak: cztery osoby to kwartet, pięć kwintet itd. Natomiast, gdy ilość śpiewaczy lub instrumentalistów jest coraz większa to mówimy o zespole kameralnym bądź chórze.

O radościach i zmartwieniach, gdy pojawia się kolejny członek rodziny ;)

baby-220314_640
Wszyscy piszą o porodach, o radości, o problemach, o tym jak cudownie jest przeżyć poród siłami natury. Mam dwójkę dzieci i stąd mój dzisiejszy wpis. Niestety nie opowiem Wam, jak wyglądał mój naturalny poród. Obydwie ciąże zakończone były cesarskim cięciem. Niektórzy uważają, że tzw. cesarka to nie poród, ale niech mówią sobie co chcą, ja myślę inaczej. Dlatego opiszę Wam ten dzień i jakie emocje mną targały w tej szczególnej chwili. To była moja druga ciąża, nie licząc ciąży pozamacicznej i poronienia. Tak, niestety, były to ciężkie chwile dla mnie i mojego męża, ale po wielu trudach i modlitwach, udało się i byłam w upragnionej ciąży. Starszy synek cieszył się niemiłosiernie z tego powodu i bardzo oczekiwał brata, choć ja miałam nadzieję, że tym razem będzie dziewczynka ;) Czytaj dalej

I jak tu zacząć?

No właśnie, założyłam blog i co dalej ;) Może po kolei. Najpierw powinnam się przedstawić. Od 10 lat jestem szczęśliwą żoną najcudowniejszego męża na świecie (nie ma drugiego takiego jak mój, tak uważam ;) ). Jestem także matką dwóch wspaniałych synów, starszy ma 9 lat, młodszy zaledwie 1,5. Mam głowę pełną pomysłów, niespełnionych marzeń i planów na przyszłość, które zmieniają mi się co sekunda. W sumie człowiek bez marzeń i planów (nawet, jeśli miałyby się nie spełnić) żyje i tyle, a ja dzięki nim cieszę się życiem i staram się korzystać z niego jak najwięcej.

No dobra, ale skąd pomysł na blog? Cóż trochę pomysł ten pojawił się jakoś 3 lata, gdy staraliśmy się z mężem o drugie dziecko, ale zapierałam się przed tym rękami i nogami. Ja i blog? Nic z tych rzeczy. I teraz dzięki moich kochanym koleżankom, które mnie namawiały do pisania i namawiały i namawiały… w końcu stało się. Założyłam bloga i piszę i mam nadzieję będę pisać: o życiu, rodzinie, pasjach, problemach i oczywiście o radości bycia żoną i matką.

Serdecznie zapraszam do czytania mojego blogu i do komentowania. Chętnie przeczytam Wasze opinie ;)